Czwartek, 02 październik 2014 r.
  Imieniny: Racheli, Sławy, Teofila.
  Strona głównaKącik pszczelarzaPoradnik
 
 DZIAŁY
Działalność:
Sądecki Bartnik
Bartnik Pasieka
TOB Bartnik
Oferta handlowa:
Miody naturalne
Produkty pszczele
Miody pitne
Sprzęt pszczelarski
Gospodarka pasieczna:
Pasieka towarowa
Pasieka hodowlana
Wydawnictwo:
O wydawnictwie
Literatura pszczelarska
Filmy
Działalność kulturalna:
Muzeum Pszczelarstwa
Promocja firmy:
Biesiady u Bartnika
Apimondia
Kącik pszczelarza:
Poradnik
Warto przeczytać
Pszczelarstwo na świecie
 Poradnik
Porady na każdy miesiąc
    mgr. inż. Lucjana Cz. Kobędzy

Zobacz również:
Rok w pasiece
 

 

STYCZEŃ

Styczeń to miesiąc, w którym w pasiece nic się nie dzieje. Odwiedzamy ją tylko po to, by sprawdzić, czy wszystko jest w porządku. Są natomiast liczne prace do wykonania w pracowni pasiecznej i w domu.

A oto kilka praktycznych porad:

  1. Korzystając z obserwacji i ewentualnych notatek z poprzednich sezonów oraz analizując bazę pożytkową, staramy się wybrać metody gospodarki pasiecznej.
  2. W ciepłe dni (temperatura powyżej 120C) obserwujemy pierwsze obloty pszczół. Dadzą one dużo informacji o sile i kondycji rodziny, przebiegu zimowli, braku pokarmu itd.
  3. Okres zimowy wykorzystujemy na zagospodarowanie wosku: stopienie i sklarowanie. Oczyszczamy i dezynfekujemy wolne ramki, nawlekamy druty.
  4. Przygotowujemy dobre poidło (takie, w którym nigdy nie będzie brakować wody). Do tego celu można wykorzystać dużą bańkę, lub beczkę z wmontowanym kranem.
  5. Malujemy i impregnujemy ule oraz konserwujemy sprzęt pasieczny.
  6. Przygotowujemy pracownię do sezonu, wyposażamy w brakujący sprzęt, poprawiamy jej funkcjonalność.
  7. Wolny czas wykorzystujemy na czytanie czasopism pszczelarskich np :
    "Pszczelarz Polski", "Pszczelarstwo" i literatury pszczelarskiej:
    "Gospodarka pasieczna" - W.Ostrowska
    "Hodowla pszczół" - praca zbiorowa
    "Pszczelnictwo" - praca zbiorowa
    "Jak prawidłowo prowadzić pasiekę" - J.Marcinkowski.
  8. Uczestniczymy w zebraniach pszczelarskich, organizowanych przez Koła Pszczelarzy.
  9. W zależności od posiadanych możliwości, wykonujemy część drobnego sprzętu, np.: maty, zatwory, ramki, beleczki.


LUTY

Zima trwa nadal. Jednak w lutym będą cieplejsze dni, z temperaturą około +120C w południe i te dni zostaną wykorzystane przez pszczoły do dokonania pierwszych, wiosennych oblotów. Na podstawie komunikatów meteorologicznych o nadchodzącym ociepleniu, należy z wylotków usunąć zalegający śnieg (jeśli wcześniej nie stopniał) i ewentualnie odrzucić go sprzed uli, by spadające z mostka pszczoły nie ginęły na śniegu. W lutym należy już przygotować i postawić w korzystnym miejscu w pasiece poidło, a po oblotach uruchomić je. Jeżeli nie mamy poidła ze spływającą wodą, to można wykopać mały basen (około 1 x 1 x 0,2 m), wyłożyć folią i zasypać żwirem. Na wierzch położyć warstwę mchu - najlepiej torfowiec. Basenik zalany wodą osłonić od wiatru folią lub tekturą. Nagrzana przez słońce woda będzie chętnie pobierana przez pszczoły. Co kilka dni uzupełniamy wodę do pełna. Na części powierzchni, zamiast mchu, posypać gruby węgiel drzewny - dobrze się nagrzewa i z niego chętniej pszczoły pobierają wodę.

A oto kilka praktycznych porad:

  1. Przed spodziewanymi oblotami pszczół wymieniamy lub oczyszczamy dennice.
  2. Pobieramy próbki pszczół na obecność chorób (około 50 pszczół w jednej próbce) i przekazujemy je do Zakładu Weterynarii lub najbliższego Zakładu Higieny Weterynaryjnej.
  3. Obserwujemy obloty pszczół.
  4. Po oblocie zmniejszamy wylotki.
  5. Uruchamiamy poidło pasieczne, aby pszczoły nauczyły się korzystać z najbliższego im źródła wody. Na czas oblotu pszczół osłaniamy poidło od góry, by nie doszło do zabrudzenia wody odchodami, które mogą stać się przyczyną zakażenia nosemozą.
  6. Ule po spadłych rodzinach zabieramy z pasieczyska, omiatamy, wycinamy plastry i przetapiamy. Resztki zapasów niszczymy, gdyż mogą być zakażone. Jeżeli mamy pewność, że pokarm jest zdrowy, to możemy go wykorzystać w pasiece w późniejszym czasie.
  7. Przeglądamy sprzęt pasieczny i sprawdzamy, czy nie zachodzi potrzeba jego remontu.
  8. Sprawdzamy, czy poduszki lub maty nie są zawilgocone. Mokre należy wymienić, lub wysuszyć. Przyczynę zawilgocenia usuwamy.
  9. Wylotki zabezpieczamy przed dostępem sikorek. Najlepiej, gdy będziemy dokarmiać je poza pasieką.


MARZEC

Niskie temperatury i leżący śnieg nie wskazują na to, że w pierwszej dekadzie marca będziemy cieszyć się widokiem latających pszczół. Jednak słońce świeci już coraz dłużej, grzeje mocniej i temperatury w dzień będą już dodatnie. Przyroda budzi się do życia. W marcu zakwitają leszczyny, wierzby iwy i wiele innych wierzb mieszańcowych. Dostarczą one świeżego pyłku dla pszczół, które też wyczekują ciepłych dni na pierwsze obloty i loty zwiadowcze, orientujące je o występujących pożytkach. Skoro nie było sprzyjających warunków do oblotu w lutym, to nastąpi on w drugiej i trzeciej dekadzie marca. Czekając na pierwsze obloty, mamy jeszcze do wykonania niektóre prace w pasiece i wykonujemy je.

A oto kilka praktycznych porad:

  1. Dokonujemy wstępnego przeglądu rodzin, by ocenić stan przezimowania i zapasy zimowe. W pierwszej kolejności dotyczy to rodzin zachowujących się niepokojąco.
  2. Oczyszczamy dennice ze spadłych pszczół. Zwracamy uwagę, czy wylotki nie są zablokowane przez martwe pszczoły. Przegląd prowadzimy w dzień pogodny i cichy, przy temperaturze powyżej 150C.
  3. Usuwamy stwierdzone nieprawidłowości w ulach, np. w przypadku zbyt dużego gniazda - zbędne ramki przestawiamy za zatwór lub wynosimy do pracowni.
  4. Utrzymujemy ciasne gniazda - wszystkie ramki powinny być gęsto obsiadane przez pszczoły.
  5. Jeżeli w którejś rodzinie jest za mało pokarmu, to dodajemy ramkę z dużym zapasem. Podajemy również ciasto miodowo-cukrowe w ilości około 1 kg.
  6. Rodziny słabe, nie rokujące nadziei na szybki rozwój, łączymy z rodzinami silniejszymi, przenosząc całe plastry z pszczołami, bez wyszukiwania matek. Rodziny łączone podkarmiamy ciastem miodowo-cukrowym.
  7. Jeżeli zachodzi potrzeba dokarmiania rodzin syropem cukrowym, robimy to w ostateczności i w niewielkich dawkach. Podkarmiamy po ustaniu lotu, a do karmionego ula wkładamy dwie litrowe butelki z gorącą wodą, owinięte suchą szmatką w celu nagrzania ula, wtedy rodzina szybciej weźmie podany pokarm.
  8. W pobliżu pasieki sadzimy rośliny nektaro- i pyłkodajne, kwitnące wczesną wiosną.
  9. Zamawiamy matki pszczele do wymiany w tych rodzinach, które nie osiągają dobrych wyników. Dążymy do tego, by w każdym roku wymienić połowę matek, w najgorszym wypadku jedną trzecią.


KWIECIEŃ

Nadeszła wiosna. Musimy wykorzystać najbliższe ciepłe dni do zrobienia pełnego przeglądu uli, by ustalić, które rodziny należy spisać na straty, które słabiutkie połączyć dla stworzenia silniejszych rodzin, gwarantujących prawidłowy rozwój, a które są w dobrej kondycji i rozpoczęły już pracę. Stwierdzone braki zapasów pokarmu trzeba szybko uzupełnić, by nie doprowadzić do zagłodzenia rodzin. Dlatego wskazane jest, aby w każdej rodzinie było stale po 5-7 kg żelaznego zapasu, do czasu wystąpienia pierwszego obfitszego pożytku, bo inaczej rodziny nie będą się rozwijać. Ten zapas pokarmu cukrowego nie spowoduje zafałszowania miodu, gdyż pszczoły w kwietniu muszą zjeść około 7 kg zapasu, by mogły się prawidłowo rozwijać. Jak postępować w przypadku braku pokarmu w ulu, podano w poprzednim miesiącu.

Drugim ważnym czynnikiem rozwoju jest zapas pierzgi w plastrach. Brak jej ogranicza również wczesny rozwój. Jeżeli nie będzie warunków do zbioru świeżego pyłku, to braki te można uzupełnić ciastem drożdżowo-cukrowym, lub cukrowo-pyłkowym. Sposób przygotowania tego ciasta jest prosty: 12 dag drożdży piekarniczych wymieszać z 1 kg cukru pudru. Zrobić z tego ciasto, jak na makaron. Drożdże zawarte w cieście cukrowym stanowią białkowy pokarm pszczół i zastępują pyłek niezbędny przy wychowie czerwiu. Poszerzania gniazd wiosną dokonujemy przez dodawanie zachowanych ramek z woszczyną. Przed zakwitnięciem sadów nie dodajemy węzy, bo pszczoły i tak nie będą jej odbudowywać.

A oto kilka praktycznych porad:

  1. Ustalamy, które rodziny wymagają podkarmiania, które należy połączyć, a w których brak jest matki.
  2. Gniazda ocieplamy suchymi matami (ochrona przed utratą ciepła).
  3. Rodziny bez matek łączymy z innymi.
  4. Wolne ule oczyszczamy, dobrze dezynfekujemy, malujemy z zewnątrz, gdyż powinny być gotowe przed ewentualną rójką.
  5. Dbamy o poidło, by nigdy nie zabrakło w nim wody.
  6. Uzupełniamy braki zapasów pokarmu węglowodanowego i białkowego.
  7. Typujemy rodziny, w których należy wymienić matki.
  8. Gdy zachodzi potrzeba powiększenia gniazda, pod koniec miesiąca dodajemy woszczynę.
  9. Wzbogacamy pożytki pszczele, sadząc w pobliżu pasieki drzewa i krzewy nektaro- i pyłkodajne.
  10. Po zakwitnięciu agrestu możemy rozpocząć stymulacyjne karmienie syropem cukrowym.


MAJ

Poszerzamy gniazda woszczyną do czasu zakwitnięcia mniszka i sadów. Węzę w maju dodajemy po 1 szt. przy krytym czerwiu, bo tam są najlepsze warunki do jej odbudowy, tam gromadzą się młode pszczoły - woszczarki. W dalszym ciągu dbajmy o poidło, nie powinno w nim nigdy zabraknąć wody. Czas postawić przynajmniej jeden ul na wadze, by mieć orientację, jakie są dobowe przybytki w ulu. Pozwoli to na lepszą gospodarkę.

Coraz modniejszy staje się zbiór obnóży pyłkowych. Jest to bardzo cenny środek odżywczy i leczniczy dla człowieka. W drugiej połowie maja, kiedy pszczoły przygotują dostateczne zapasy pyłkowe w ulu, należy nastawić poławiacze pyłku. Korzystnie jest zakładać poławiacze na wszystkie ule w tym samym czasie na 2-3 dni i robić dwudniową przerwę w odbieraniu obnoży. Zebrane obnóża codziennie dostarczamy do suszarni. Wysuszyć trzeba je do tego stopnia, by osiągnęły twardość suchego ziarna żyta. Wysuszone obnóża pyłkowe należy przechowywać w zgrzanych torebkach z folii, lub w hermetycznie zamkniętych słojach w lodówce, by zabezpieczyć je przed szkodnikami, głównie przed molami i rozkruszkami. Porażone przez szkodniki obnóża nie nadają się do spożycia. W maju podajemy nadstawki do uli. Zamiast poszerzać gniazdo przez dodawanie ramek (więcej niż 8-10 ramek), poszerzamy ramkami nadstawkowymi, chociaż gniazdo nie jest jeszcze założone ramkami. W ulach kondygnacyjnych dodajemy w miarę potrzeby następne kondygnacje.

W szczególnie korzystnych warunkach pogodowych, w niektórych ulach na koniec maja może być już w niektórych pasiekach dojrzały miód z mniszka, sadów i rzepaku. Do odbioru można przystąpić tylko wtedy, gdy co najmniej 2/3 plastra zostało już zasklepione, ale lepiej, by były zasklepione całe. Wtedy mamy pewność, że miód jest gwarantowanej jakości. Korzystny jest fakt posiadania niskich ramek nadstawkowych, bo szybciej w nich dojrzewa miód i możemy go odbierać jako miody odmianowe: rzepakowy, koniczynowy, gryczany lub lipowy.

A oto kilka praktycznych porad:

  1. W miarę rozwoju rodzin poszerzamy gniazda. Początkowo podajemy woszczynę, a po zakwitnięciu sadów i mniszka można podawać węzę.
  2. Kolejny plaster dodajemy, gdy za ostatnią ramką pszczoły siedzą na zatworze.
  3. W drugiej połowie maja wiele rodzin osiągnie taki rozwój, że będzie trzeba podać nadstawki. Nie czekamy, aż gniazdo zapełni się ramkami, ale dodajemy nadstawkę jako formę poszerzania gniazda.
  4. Nadal utrzymujemy rodziny ocieplone matami.
  5. Jeśli mamy odpowiedni sprzęt, przystępujemy do pozyskiwania obnóży pyłkowych.
  6. Zebrane obnóża pyłkowe codziennie dostarczamy do suszarni. Pyłku nie suszymy na słońcu i w wysokiej temperaturze, ponieważ straci swe właściwości.
  7. Po wysuszeniu pyłek przechowujemy w zgrzanych torebkach lub hermetycznie zamkniętych słojach w lodówce, by zabezpieczyć przed szkodnikami.
  8. Na początku maja zaznaczamy wszystkie ramki, na których zimowały pszczoły i dążymy do tego, by w ciągu roku wszystkie wycofać z ula, aby pszczoły ponownie na nich nie zimowały. Postępując w ten sposób unikniemy wielu chorób.
  9. Nadal dbamy o poidło.
  10. Pamiętamy o wysiewie roślin miododajnych, by wzbogacić pożytki pszczele.


CZERWIEC

Po długiej zimie wiosna zwykle jest ciepła i przychylna dla pszczół. Rodziny pszczele szybko rozwijają się. W dalszym ciągu dbamy o ich dobry rozwój. Powiększamy wyloty do 12-14 cm, a w drugiej połowie miesiąca otwieramy wyloty na całą szerokość. Zapewnia to dobrą wentylację i zmniejsza nastrój rojowy. Gniazda powiększamy przez dodanie ramek z węzą. Koniecznie należy do każdego ula dać ramkę pracy. Może to być pusta ramka, lub nawet sama beleczka by w niej pszczoły prowadziły budowę trutową i nie przerabiały plastrów pszczelich. Stare plastry wycofujemy z gniazda za kratę odgrodową do miodni, a na ich miejsce wstawiamy węzę - odmładzamy gniazdo.

Z początkiem miesiąca usuwamy boczne maty ocieplające, nie są już potrzebne. Natomiast górne maty mogą pozostać przez cały rok jeżeli się mieszczą po podaniu nadstawek. Stanowią wtedy zabezpieczenie przed przegrzewaniem.

Na początku czerwca w silnych rodzinach będzie do odbioru pierwszy wiosenny miód. Odbieramy tylko miód dojrzały, to znaczy z plastrów całkowicie zasklepionych, a przynajmniej zasklepionych na 2/3 ramki. Miodobranie robimy w dni słoneczne, ciepłe o małym pożytku, by nie było w plastrach świeżego nakropu. Pamiętajmy, że do miodobrania bierzemy tylko plastry z miodni i nadstawek. Plastry z gniazda z czerwiem nigdy nie powinny znaleźć się w miodarce ze względów humanitarnych i estetycznych. Koniecznie zwracajmy uwagę na czystość i higienę odbioru miodu. Naczynia i sprzęt z żelaza lub ocynkowane muszą koniecznie być pokryte warstwą lakieru spożywczego, lub lakierem do kadzi piwnych, bo inaczej miód będzie zawierał szkodliwe metale.

W czerwcu przystępujemy stopniowo do ograniczenia matki w czerwieniu przez odgrodzenie gniazda kratą odgrodową. Matce do czerwienia pozostawiamy 5-7 ramek, zależnie od typu ula, a pod koniec miesiąca można matkę nawet umieścić w izolatorze na 2 ramkach, by zmniejszyć do minimum wychów czerwiu, z którego wylęgną się zbędne pszczoły, wiszące później w "brodach" przed ulami. Dobrym sposobem ograniczenia czerwienia jest wymiana matek starych na młode. Radzę zakupić młode matki heterozyjne z hodowli i po zlikwidowaniu starych matek poddać młode matki zgodnie z podaną instukcją. Wymienić należy matki dwuletnie lub starsze. Dążyć do tego, by w każdym roku wymienić połowę matek.

Pod koniec czerwca w ulach powinien być drugi rzut miodu z akacji, ognichy i koniczyny białej, a więc i drugie miodobranie. Pamiętajmy, że pszczoły zbierają tylko dobry nektar i dają dobry miód. Zwróćmy uwagę na to, by w czasie odbioru i przechowywania nie zepsuć go, by zawsze był tak dobrym i zdrowym produktem, jakim dostarczyły go pszczoły. Miód musi być dobrym środkiem odżywczym i lekiem zarazem.

A oto kilka praktycznych porad:

  1. Powiększamy wylotki dla zapewnienia lepszej wentylacji w ulu.
  2. Poszerzamy gniazda, stosując węzę.
  3. Ograniczamy matki w czerwieniu, aby więcej pszczół skierować do pracy w polu.
  4. Zapobiegamy powstawaniu nastroju rojowego.
  5. Stosujemy ramki pracy - zabieg przeciwrójkowy.
  6. Wymieniamy matki na nowe.
  7. Odbieramy dojrzały miód.
  8. Bezwzględnie przestrzegamy higieny odbioru i przechowywania miodu.
  9. Pozyskany wosk stapiamy w topiarce słonecznej.


LIPIEC

W pasiekach dobrze prowadzonych rozwój rodzin pszczelich następuje bardzo szybko. Na przełomie maja i czerwca osiągnęły one pełny rozwój. Również w lipcu mogą występować rójki. Sposobów zapobiegania im jest kilka. Oto kilka z nich: dobra wentylacja ula, zabezpieczenie go przed przegrzaniem (malowanie daszków na biało, lub nakrycie ich słomianymi matami) , dostarczanie pustych plastrów do czerwienia, by zatrudnić bezrobotne karmicielki, poszerzenie miodni, by było dużo miejsca na składanie świeżego nektaru, wymiana dwuletnich matek i starszych na młode, a jeśli chcemy stworzyć nowe rodziny, to można robić odkłady ze starymi matkami, by później zastąpić je młodymi. Dodawać dużo węzy, by odnowić gniazdo. Matki skłonne do rójki eliminować, chyba że mają inne wartości.

W lipcu w większości pasiek kończy się sezon pasieczny. Tylko pasieki w sąsiedztwie dużych wrzosowisk i plantacji nasiennych czerwonej koniczyny mogą jeszcze liczyć na zbiór miodu po 20 sierpnia. Staramy się odebrać miód dojrzały, tzn. ramki całe poszyte. Można też odbierać na koniec sezonu wszystek miód z miodni bez względu na stan poszycia, ale wtedy, gdy nie ma świeżego napływu nektaru. Ramki z miodem z gniazda można odebrać do miodarki, ale tylko wtedy, gdy nie ma w nich żadnego czerwiu. Pozostawienie pewnej ilości miodu w gnieździe jest konieczne dla prawidłowego rozwoju rodziny przed zimą.

Pamiętajmy też, że po ostatnim miodobraniu, tego samego dnia wieczorem, należy koniecznie dać 2 litry syropu cukrowego. Jest to konieczne, by rodziny nie czuły się zagrożone głodem, bo hamuje to całkowity ich rozwój i budzi dużą agresję. Od początku lipca przy różnych pracach w ulu ustawiamy ramki do zimowli. W gnieździe muszą znaleźć się tylko dobrze odbudowane ramki i przeczerwione dwukrotnie. Plastry nie czerwione do gniazda zimowego nie nadają się! Ramki odebrane z miodni segregujemy i około połowy najlepszych przechowamy do przyszłego sezonu, a resztę przetapiamy na wosk. Nie usuwamy z gniazd plastrów z zapasami pierzgi, ponieważ to cenny pokarm białkowy na okres zimy. Nadal powinno być czynne poidło pasieczne, gdyż przy wychowie czerwiu istnieje duże zapotrzebowanie na wodę, która w czasie suszy jest trudna do zdobycia.

W czasie przeglądu gniazd zwracamy uwagę na czerw, czy nie wystąpiły objawy choroby (zgnilec, kiślica). Stwierdzone zamieranie czerwiu jest powodem do wysłania próbek czerwiu (plaster czerwiu 10 x 10 cm) do badania do najbliższego Zakładu Higieny Weterynaryjnej. Mając wyniki badań, można rozpocząć leczenie. Pamiętajmy też, by na czas zakupić leki przeciw warrozie. Ta jest w każdej pasiece. Leki stosujemy po ostatnim miodobraniu.

A oto kilka praktycznych porad:

  1. Pamiętamy o zapewnieniu dobrej wentylacji ula (wylotki powiększone do maksimum).
  2. Chronimy ule przed przegrzaniem przez słońce (daszki malujemy na biało, w dni upalne uchylamy je).
  3. Wymieniamy stare plastry gniazdowe na nowe przez dodawanie węzy.
  4. Wymieniamy matki dwuletnie i starsze na młode. Około połowa matek w pasiece powinna być wymieniona.
  5. Przy przeglądach gniazd ramki ustawiamy wstępnie do zimowli.
  6. Staramy się zakończyć ostatnie miodobranie przed skoszeniem pszenicy, po tym czasie miodobranie staje się bardzo trudne (brak pożytku, rabunki).
  7. Robimy odkłady z młodymi matkami rezerwowymi i utrzymujemy je do połowy września - wówczas mogą być potrzebne.
  8. Przygotowujemy cukier do karmienia pszczół, by zaraz po ostatnim miodobraniu rozpocząć podkarmianie.
  9. Dbamy o poidło pasieczne.
  10. Zaopatrujemy się w leki przeciw warrozie i podajemy je po ostatnim miodobraniu.


SIERPIEŃ

W większości pasiek sezon pszczelarski został zakończony, miód odebrany, kraty odgrodowe i nadstawki usunięte, a pszczoły wstępnie podkarmione tak, by matki podjęły intensywne czerwienie dla uzyskania dużej ilości młodych pszczół. One to właśnie będą żyć przez całą zimę i wczesną wiosną rozpoczną pracę w terenie. Podkarmianie podtrzymujące czerwienie prowadzimy w pierwszej połowie miesiąca. Sporadycznie na terenach o większym zalesieniu jodłowo-świerkowym może wystąpić jeszcze spadź. Jeżeli wystąpi w drugiej połowie września (w trzeciej dekadzie lub później) , to zamiast pożytku będzie zagrożeniem dla pasiek. Żeby odebrać późny miód spadziowy, trzeba mieć dużo doświadczenia i trzeba być do tego dobrze przygotowanym. Pszczelarze korzystający z tego rodzaju pożytku, muszą mieć wcześniej przygotowane sklepione plastry z pokarmem zimowym, bo na karmienie pszczół może być już za późno. Pozostawienie zaś miodu spadziowego na zimę prawie zawsze jest skazaniem rodzin na śmierć.

W sierpniu przygotowujemy ostatecznie rodziny do zimowli i nie będziemy już zaglądać do gniazd. Rozumiemy, że miód odebraliśmy w końcu lipca, a w spóźnionych przypadkach w pierwszej połowie sierpnia (wyjątek stanowią pasieki korzystające z wrzosu i ze spadzi) . Po odebraniu miodu ustawiamy gniazdo na zimę. W skład ramek przeznaczonych do gniazda zimowego powinny wejść ramki nowe, ale przynajmniej dwa razy przeczerwione i starsze. Usuwamy ramki młodsze i z nie dokończoną budową u dołu. Dobrze byłoby, aby w gnieździe nie było ramek, na których pszczoły zimowały poprzedniej zimy! Unikniemy wtedy nosemozy i innych chorób. Nie usuwamy z ula ramek z pierzgą. W każdym ulu powinny znaleźć się po dwie ramki z pierzgą, ustawione na skraju gniazda. Stanowią one niezbędną porcję pokarmu białkowego na zimę, bez którego nie będzie wychowu czerwiu pod koniec zimy, a także tworzą izolację cieplną w gnieździe. Ramki raz przeczerwione, młode, nie nadające się do zimowli, przechowujemy zabezpieczone przed motylicą w plastikowych workach, zalane 100 g kwasu octowego 90% na każdy worek i szczelnie zamknięte (przechowywać w suchym pomieszczeniu). Część najlepszych plastrów wolnych odebranych z uli można przechować do wiosny jako awaryjne, zabezpieczone jak poprzednie. Natomiast resztę plastrów przetapiamy w wolnym czasie na wosk, a ramki czyścimy i przechowujemy w pracowni do wiosny.

Po odebraniu miodu rozpoczynamy karmienie rodzin na zimę. Przeciętnie na każdą rodzinę dajemy po 12 kg cukru. Rodziny silne powinny dostać więcej, a rodziny słabsze nieco mniej zapasów zimowych. Przy karmieniu końcowym, które przypada na pierwszą dekadę września, zwracamy uwagę, by nie "zalać" całych plastrów. Zapasy winny zajmować dwie trzecie plastra, a jedna trzecia zostanie pusta jako miejsce do zimowli rodzin. Jeżeli zapasy zajęły więcej niż 2/3, to dodać trzeba w środek gniazda pustą ramkę, a jeśli jest mniej, to dodajemy dodatkową dawkę syropu. Najwłaściwszy pokarm dla pszczół to syrop cukrowy w stosunku 3:2 (cukier - woda). Jeżeli warunki pozwalają, woda powinna być gotowana, ale może też być surowa, ale dobra (studzienna lub źródlana). Woda wodociągowa chlorowana musi być gotowana, lub odstała 24 godz. (robić syrop na dzień przed karmieniem). Do syropu można dodać kwasek cytrynowy, lub 10% ocet po 100 g na 10 l syropu. Poprawia to jakość syropu i mniej wyczerpuje pszczoły.

Wraz z karmieniem przeprowadzamy walkę z warrozą. Najczęściej stosowanymi środkami przeciw warrozie są klartan i fluwarol. Substancją czynną w nich zawartą jest fluwalinat. Rzadziej stosowany jest bywarol - paski nasycone flunethilem. Klartan - deszczułki i fluwarol - paski foliowe dajemy po 2 na każdy ul, a bywarol - 4 paski na ul. Wszystkie muszą pozostać w ulu przez 3-6 tygodni i po tym czasie bezwzględnie trzeba je usunąć. Pozostawienie tych środków w ulach na zimę powoduje straty w pasiekach.

W zimie matki mogą zginąć, lub wiosną nie podejmą czerwienia. W zwalczaniu warrozy stosowane są też środki dymne, jak apiwarol i warrosekt. Te nie niosą tych niebezpieczeństw, ale są szkodliwe dla pszczelarza i w czasie zabiegu trzeba wykazać dużo ostrożności. Dobrze jest co 2-3 lata zmieniać środki warrozobójcze, by nie doprowadzić do uodpornienia warrozy na te środki. Dobrze wykonane zabiegi jesienią uwolnią pasiekę od pasożytów w 90-99% i nie trzeba powtarzać zabiegów wiosną. Nie stosować jesienią zapobiegawczo fumagiliny, bo to mija się z celem. Natomiast celowe jest podawanie jej wiosną. Korzystne jest podawanie "herbatek" ziołowych do syropu, ale o szczegółach czytać należy w pismach fachowych.

A oto kilka praktycznych porad:

  1. Staramy się zakończyć prace związane z pozyskiwaniem miodu do 10 sierpnia.
  2. Kończymy układanie gniazd na zimę.
  3. Po ostatnim miodobraniu natychmiast rozpoczynamy podkarmianie, by zmusić matki do intensywnego czerwienia w okresie od 1 do 20 sierpnia. Pszczoły wychowane z tego czerwiu będą żyć aż do maja przyszłego roku.
  4. Karmienie kończymy przed 10 września (z wyjątkiem rodzin, które wykorzystują pożytek spadziowy lub wrzosowy).
  5. Na czas karmienia ocieplamy gniazda matami, by zapewnić ciepło do wychowu czerwiu i prawidłowego ułożenia zapasów.
  6. Po 10 września zdejmujemy maty, by zahamować czerwienie, które wówczas może już tylko osłabić rodzinę, a wychowane po 20 września pszczoły nie dożyją wiosny i powiększą ilość ospypu zimowego.
  7. Po zakończeniu odbioru miodu podajemy wszystkim rodzinom środki warrozobójcze: paski z klartanem, fluwarolem, baywarolem, lub odymiamy je trzykrotnie apiwarolem. Paski powinny znajdować się w ulu od 21 do 42 dni. Nie wolno zostawiać pasków w ulu na zimę.
  8. Zabezpieczamy daszki przed przeciekaniem wody do uli (wilgoć w ulu jest powodem złego zimowania lub spadku rodzin).


WRZESIEŃ

Prace pasieczne dobiegają końca. Karmimy codziennie pszczoły małymi porcjami (1l) lub dużymi dawkami (2-3 l), jeżeli pasieka jest oddalona od miejsca zamieszkania i trzeba do niej dojeżdżać. Najwłaściwsze jest karmienie małymi dawkami, ale ze względów organizacyjnych wielu pszczelarzy stosuje duże dawki. Średnio dajemy 10 kg cukru na rodzinę, jeżeli nie został zebrany cały miód z gniazda. Silne rodziny muszą dostać więcej pokarmu. Ocieplenie gniazd w czasie karmienia jest konieczne. Po zakończeniu karmienia tj. między 10-20 września postępowanie pszczelarzy w stosunku do ocieplenia jest różne. Jedni pozostawiają ocieplenie i uważają pracę w pasiece za zakończoną, inni zdejmują ocieplenie, by schłodzić gniazda i przerwać zbędne czerwienie matek, bo wylęgnięty po 20 września czerw do wiosny zginie nic nie dając dla rodziny.

We wrześniu dokonujemy ostatniego przeglądu gniazd w celu upewnienia się, czy nie ma za mało pokarmu oraz sprawdzamy obecność matki w rodzinie. Obecność różnych postaci czerwiu świadczy o obecności matki. Jeżeli w rodzinie jest brak czerwiu, a przy tym pszczoły słabo pobierały pokarm, to świadczy o braku matki w rodzinie. Rodziny bezmateczne łączymy z innymi rodzinami, a jeśli mamy rodzinki zapasowe, to bezmatek dołączamy do rodziny zapasowej tworząc pełną rodzinę. Dołączanie rodziny zapasowej do bezmatka jest postepowaniem błędnym i rzadko się udaje. Sposoby łączenia rodzin opisywane są w lekturze pszczelarskiej.

We wrześniu czas pomyśleć o swoim doskonaleniu zawodowym. Zapisujemy się na kursy i szkolenia pszczelarskie prowadzone przez Koła Pszczelarzy. Uczestniczymy w jesiennych imprezach i kiermaszach pszczelarskich, sadzimy drzewa i krzewy miododajne w okolicy swojej pasieki, aby systematycznie wzbogacać teren z punktu widzenia pszczelarskiego. Zagospodarowujemy pozyskany miód. Szukamy dobrego hurtownika lub staramy się sprzedać detalicznie, gdyż ceny detaliczne stają się dopiero opłacalne. Przetapiamy plastry woszczyny wycięte uprzednio z ramek, stapiamy również zboiny z topiarek słonecznych, jeżeli nie zostały jeszcze stopione.

A oto kilka praktycznych porad:

  1. Staramy się zakończyć zimowe karmienie pszczół do 10 września.
  2. Pamiętamy o zwalczaniu warrozy.
  3. Jeżeli w sierpniu zostały podane paski przeciw warrozie, to czas je usunąć.
  4. Dokonujemy ostatniego przeglądu rodzin dla ustalenia wielkości zapasów i obecności matek.
  5. Łączymy rodziny bez matek z innymi rodzinami.
  6. Sadzimy drzewa i krzewy nektaro- i pyłkodajne.
  7. Przetapiamy starą woszczynę i klarujemy wosk, by był gotowy do sprzedaży.
  8. Dokonujemy prenumerat na pisma pszczelarskie.


PAŹDZIERNIK

Sezon pasieczny zakończony. Wyniki podsumowane. Pozostały tylko prace porządkowe i gospodarcze w pasiece. Mam nadzieję, że nawet maruderzy zakończyli karmienie rodzin na zimę przed 20 września. Podobnie zabiegi związane ze zwalczaniem warrozy zostały wykonane. Pamiętajmy tylko o tym, że paski (deseczki) powinny być usunięte przed nastaniem zimy. Miały prawo być w ulach 3 do 6 tygodni. Przypominam, że nie wolno zostawiać ich na zimę.

Co robić z wolnymi plastrami? Wycofane z uli plastry segregujemy, stare i z defektami przeznaczamy na przetop. Ramki z woszczyną można przechować w pomieszczeniach suchych i przewiewnych. Tam rozwieszamy luźno plastry, by był dostęp światła i powietrza, bo takiej atmosfery nie znosi motylica. Można też przetrzymać plastry zapakowane w worki foliowe lub papierowe, np. worki po cukrze, ale pakujemy je zaraz po wyjęciu, by motylica nie złożyła na nich jaj i zalewamy kwasem octowym. Worki szczelnie zamykamy (zaklejamy) i składamy do suchych i chłodnych pomieszczeń. Dobrze zabezpieczone ramki przechowają się do wiosny bez strat. Ramki z pierzgą źle się przechowują, tylko niektórym pszczelarzom udaje się je przechować do następnego sezonu, ale też nie ma pewności, jaką będą przedstawiały wartość dla pszczół. Ramki przeznaczone do przetopu dajemy pszczołom do ewentualnego osuszenia, a potem wycinamy z ramek woszczynę, mocno zgniatamy, kruszymy, by później przetopić. Jeżeli będą ładne i suche dni października, to wykorzystajmy je do pomalowania uli. Chroni to przed przenikaniem wilgoci, gniciem drewna, a także wpływa na estetyczny wygląd pasieki. Sprawdziamy też, czy nie przemakają daszki, uszkodzone pokrywamy nową papą (blachą) jeszcze przed zimą. Ule ustawione na wolnej przestrzeni zabezpieczamy przed przewracaniem w czasie jesiennych wichrów.

Więcej czasu musimy poświęcić na udział w zebraniach i szkoleniach. Ożywić działalność w Kołach Pszczelarzy. Pomyśleć o nasadzaniu drzew i krzewów miododajnych, nadszedł na to właściwy czas. Jeżeli w październiku będą jeszcze ładne dni, to można sprawdzić, czy właściwie dostosowaliśmy wielkość gniazd do siły rodzin. Odsuwamy w tym celu zatwór, by sprawdzić czy za zatworem są pszczoły. Jeśli nie ma pszczół, to odsuwamy pierwszą ramkę. Jeżeli nie jest obsiadana gęsto cała, to o jedną ramkę jest za dużo - należy ująć jedną ramkę. Natomiast mocno obsiadany zatwór wskazuje na zbyt ciasne gniazdo, należy dodać 1 ramkę usuniętą z innego ula. Należy usunąć deski i pomosty stawiane przed ulami ułatwiające wejście zmęczonym lotem pszczołom do uli, by nie dopuścić, aby do ula dostały się myszy, które przed nastaniem zimy intensywnie schodzą z pól do zagród, a dostawszy się do ula mogą doprowadzić do zagłady rodziny.

A oto kilka praktycznych porad:

  1. Kończymy zabiegi zwalczania warrozy.
  2. Zabezpieczamy ramki przed zniszczeniem przez pleśń lub motylicę.
  3. Przetapiamy starą woszczynę.
  4. Ramki usunięte z uli podejrzanych o jakiekolwiek choroby po oczyszczeniu płuczemy w 2% roztworze sody żrącej lub w roztworze Wirkonu w celu ich zdezynfekowania.
  5. Ramki po wycięciu plastrów czyścimy i przygotowujemy do wprawienia węzy.
  6. Zabezpieczamy daszki uli przed zaciekaniem wody.
  7. Zabezpieczamy ule przed dostępem myszy (usuwamy deski i pomosty prowadzące do wylotków).
  8. W otoczeniu pasieki sadzimy drzewa i krzewy miododajne.
  9. vUczestniczymy w zebraniach szkoleniowych organizowanych przez różne Koła Pszczelarzy.


LISTOPAD

Nastał czas ciszy w pasiekach. Ciepła jesień pozwala pszczołom na loty w godzinach południowych. Jest to korzystne, bo młode pszczoły mogą jeszcze dokonywać oblotów. Prace pasieczne mam nadzieję, że są już zakończone i nie będzie już zaglądania do uli. Ciepłe i suche dni świetnie nadają się do malowania uli, konserwacji sprzętu pasiecznego, czyszczenia ramek, wolnych kondygnacji czy też wolnych uli.

Po opadnięciu liści z drzew warto jeszcze przejść obok uli i zwrócić uwagę czy gałęzie z sąsiednich drzew i krzewów nie będą stukać w ule, co mogłoby spowodować zakłócenia zimowego spokoju i złą zimowlę pszczół. Sprawdzić, czy kępy traw przed ulami nie zachęcają gryzoni do wchodzenia do uli. Pod ulami często gnieżdżą się krety, a budując gniazda powodują zapadanie się gruntu pod nogami uli i przy lada wietrze ule się przewracają. W tym wypadku ul należy odsunąć, a ziemię przekopać i ponownie ustawić ul na swoim miejscu. Okres jesienno-zimowy wykorzystać należy na zagospodarowanie woszczyny. Woszczynę wyciętą z ramek i zboiny z topiarek słonecznych należy przetopić. Do tego celu służą topiarki elektryczne i parowe. Można też małe ilości suszu woskowego przetopić w zwykłych, dużych garnkach kuchennych. Większe pasieki posiadają dobre topiarki elektryczne lub parowe, a ich właściciele umieją z nich korzystać. Gorzej jest z pszczelarzami początkującymi, gdzie oprócz dobrych chęci nie ma nic więcej. Zatem kilka zadań dla tych, którzy mają mało doświadczenia. Do topienia woszczyny wykorzystujemy garnki emaliowane! Nie może to być naczynie żeliwne, czy blaszane, dopuszcza się naczynia aluminiowe i miedziane. Do garnka nalewamy wodę deszczową późniejszą lub dobrą wodę studzienną (woda nie może być żelazista) do połowy, a następnie wkładamy lniany woreczek z dobrze pokruszonym suszem. Na susz należy nałożyć nierdzewną siatkę (może być kratka z beleczek bez gwoździ) . Następnie obciążyć kamieniem lub słojami z wodą. Tak przygotowany wsad gotujemy aż wosk wypłynie na wierzch. Czas gotowania zależy od ilości woszczyny i innych czynników. Wygotowany wosk zlewamy do miski i czekamy aż całkowicie zastygnie. Powstanie wtedy krążek pięknego wosku I-klasy. W naczyniach żeliwnych zepsujemy wosk. Szczegółowe informacje można znaleźć w "Pszczelarstwie" nr 7 i 8/96, nr 11/92 i innych, a także na szkoleniach. Jeśli ktoś z pszczelarzy nie ma możliwości przetopienia woszczyny w domu, to może skorzystać z usług innych kolegów.

Sadzimy drzewa i krzewy miododajne, poprawiamy pożytki pszczele. Starajmy się uczestniczyć w szkoleniach i uroczystościach pszczelarskich.

A oto kilka praktycznych porad:

  1. Zagospodarowujemy woszczynę, wytapiamy wosk i przygotowujemy go do wymiany na węzę.
  2. Ustalamy, gdzie wymienimy wosk na węzę.
  3. Malujemy ule i konserwujemy sprzęt pasieczny.
  4. Czyścimy i dezynfekujemy ramki.
  5. Zwracamy uwagę czy pod ulami nie gnieżdżą się krety i czy gałęzie drzew nie będą niepokoiły pszczół stukaniem.
  6. Uczestniczymy w zebraniach organizowanych przez Koła Pszczelarzy.


GRUDZIEŃ

Mam nadzieję, że wszyscy pszczelarze uporali się z pracami na pasieczysku, w pracowni i otoczeniu. Przed nami zima. Długi okres wyczekiwania na pierwsze loty pszczół i pierwsze wiosenne kwiaty. Zanim to nastąpi mamy wiele do zrobienia.

Zimowy czas wykorzystajmy na wykonanie drobnego sprzętu i urządzeń pasiecznych. Każdy z pszczelarzy dysponujący obcążkami, młotkiem i ręczną piłką może wykonać ramki do uli, pomosty do strząsania pszczół z ramek, wkładki wylotowe, stołki pod ule, podkarmiaczki do ciasta i inne. Bardziej zaawansowani w majsterkowaniu pszczelarze i dysponujący zestawem narzędzi mogą wykonać ule i bardziej złożony sprzęt pomocniczy. Potrzebne do tego materiały można kupić gotowe w różnych składach i punktach sprzedaży. Zima dla pszczelarza to czas na czytanie literatury fachowej z zakresu gospodarki pasiecznej i pism fachowych "Pszczelarstwo" i "Pszczelarz Polski". Lektura książkowa dostarcza konkretnych wiadomości, a pisma pszczelarskie uaktualniają naszą wiedzę. Zima - to również czas na analizę naszych notatek pasiecznych robionych w ciągu roku. Wnioski wyciągnięte z tej analizy posłużą do lepszej pracy w przyszłym sezonie.

Na jakie zapisy należy zwrócić uwagę?
1. pozwalające ustalić rodziny o najlepszej wydajności;
2. rodziny łagodne;
3. rodziny o najmniejszej skłonności do rójki.

Powinny być ustalone rodziny o cechach negatywnych (rojliwe, agresywne, o słabej wydajności) i w tych rodzinach muszą zostać wymienione matki w czasie przyszłego sezonu. To na podstawie zapisów w książce pasiecznej, czy w podręcznym notatniku ustalimy ilość potrzebnych matek dla naszej pasieki, a zamówienie na nie należy składać już w miesiącach zimowych, by na czas otrzymać młode, selekcjonowane matki. Na podstawie notatek warto też policzyć czy pasieka w bieżącym roku dała jakiś zysk, czy też trzeba było do niej dopłacić i ile.

A oto kilka praktycznych porad:

  1. 7 grudnia odbywa się spotkanie pszczelarzy z całego kraju na Jasnej Górze - zapraszamy.
  2. Dokonujemy analizy notatek pasiecznych i wyciągamy z nich wnioski.
  3. Ustalamy ilość potrzebnych matek do wymiany w pasiece i decydujemy, od którego hodowcy je nabyć.
  4. Do pasieki zaglądamy sporadycznie, szczególnie po wichurach, by sprawdzić czy ule nie zostały wywrócone.
  5. Sprawdzamy, czy gałązki drzew nie stukają w ule, niepewne obcinamy.
  6. W dni wolne czytamy lekturę pszczelarską oraz wykonujemy drobny sprzęt pszczelarski.
GOSPODARSTWO PASIECZNE "SĄDECKI BARTNIK" A. & J. KASZTELEWICZ,  33-331 STRÓŻE 235
tel. (+48-18) 445 18 82,  fax (+48-18) 445 18 72,  e-mail: bartnik@bartnik.pl    (Admin)